niedziela, 11 września 2011

Mariusz Przybylski Ultra fashion show

Szyba akcja, w środowy wieczór wygrzebałam w skrzynce e-mail wiadomość z informacją o konkursie. Nagrodą były wejściówki na pokaz Mariusza Przybylskiego. Zadanie? Trzeba było po prostu napisać, dlaczego akurat ty powinieneś tam się znaleźć. Po kilku minutach moje zgłoszenie znalazło się w folderze "wysłane". Następnego dnia dowiedziałam się, że wygrałam. Jakież było moje szczęście (jednak opłaca się próbować). Jadąc do Warszawy, miałam jasno wyznaczone cele: zobaczyć ciekawy pokaz oraz zrobić dobrą relację  na bloga.

Po niemal pięciu godzinach jazdy, osiągnęliśmy cel podroży. Pokaz miał zacząć się o godzinie 20-30, jednak, aby zasiąść w miarę dobrym punkcie obserwacyjnym, trzeba było pojawić się na miejscu nieco wcześniej i zając strategiczną miejscówkę przy wejściu. Całe szczęście, mam talent do skutecznego i nieinwazyjnego przemieszczania się(lata praktyk w poznańskich autobusach i tramwajach). Udało nam się usiąść w drugim rzędzie (pierwsze zarezerwowane były dla gości projektanta i celebrytów).

Przed samym pokazem była tak zwana "chwila" dla fotoreporterów. Po kilkudziesięciu minutach, w trakcie których obfotografowani zostali goście zasiadający w pierwszych rzędach, nadszedł showtime. Długie wyczekiwanie wzmogło mój apetyt na modę. Znakiem do rozpoczęcia przedstawienia było ceremonialne zerwanie folii z wybiegu. Zgasły światła i chociaż ciemność nastała zaledwie na kilka sekund, w tym czasie wszyscy zdarzyli się wyciszyć i zresetować umysły przed dawką nadchodzących doznań estetycznych.

Pokaz rozpoczął się, wraz z pierwszymi taktami dynamicznej muzyki rozbłysły jupitery i na wybiegu pojawili się modele. Ich kroki były zdecydowane i szybkie, dopasowane do ścieżki dzwiękowej. Ze stoickim spokojem wymalowanym na twarzach, niczym żywe manekiny, szli wzdłuż białej tafli wybiegu. 

W kolekcji "Ultra" znalazły się projekty zaadresowane dla obydwu płci. Mariusz Przybylski specjalizuje się w modzie męskiej, jednak od 2009 roku konsekwentnie rozwija swój kunszt w projektowaniu ubrań dla kobiet, czego rezultaty zostały unaocznione podczas piątkowej nocy. Zacznę od tego, czym projektant zajmował się od zarania swojej działalności. Męska część kolekcji to klasyka doprawiona nowoczesnością, z  rockowym przybraniem, podana w nonszalanckiej formie. Mężczyzna wykreowany przez Przybylskiego jest manifestantem słowa ultra, ultranowoczesny, ultraelegancki, ultraniezależny i w końcu ultranonkonformistyczny. To taki typ, który w dzień nosi garnitur, w nocy skórę i przeźroczystości a w międzyczasie wskoczy w luźną tunikę. Nie boi się on zarówno śmiałych form jak i oryginalnych deseni i  nieoczekiwanego połączenia materiałów. Mężczyzna ten wykracza poza wytyczone ramy, jest ponad nie ponieważ jego atrybutem jest wszechstronność. 

Żeńska część kolekcji "Ultra" jest jakby lustrzanym odbiciem męskiej, której poszczególne kreacje znajdują tutaj swoje odpowiedniki. Szczery podziw wzbudziły zwłaszcza te stroje, które pracują wraz z ruchami modelek. Zwiewne, eteryczne spódnice maxi przemieszczały się nad wybiegiem niczym chmury burzowe gnane wiatrem. Z kolei ubrania z włosów przywodziły mi na myśl dzikie, silne wojowniczki. 

Modele oprócz ubrań zaprezentowali także kolekcję futerałów na laptopy, efekt współpracy Mariusz Przybylskiego z Toshibą. 

Barwami dominującymi  kolekcji "Ultra" są czerń oraz szarości i beże, pomiędzy tę podstawową paletę kolorów wkradają się neonowe wstawki w postaci turkusu i fluorescencyjnej żółci. 

Wszystkie ubrania, które mieli na sobie modele wykonane były z największą starannością, brak tu miejsca na przypadkowość, niespodziewane nitki, źle umiejscowione szwy lub jakiekolwiek niedociągnięcia. Wszystko prima sort, jak spod igły. Dla mnie najciekawszymi elementami tej części kolekcji były niespotykane rozwiązania w formie ubrań jak i w łączeniu materiałów: asymetryczne elementy takie jak szale i narzuty połączone z połami marynarek czy fragmenty okryć wierzchnich wkomponowane w spodnie. Wrażenie zrobiły na mnie także autorskie nadruki - słoje drewna, wszelkie "włochate" części kolekcji oraz wreszcie - zapomniany, znienawidzony, odrzucony przeze mnie sztruks, tutaj był gruby, w wersji supersize. Odkryłam ten materiał na nowo, zyskał w moich oczach zupełnie nowe, niespodziewanie szlachetne oblicze. Aby nie utonąć w morzu zachwytów dodam, iż zupełnie nie przypadły mi do gustu welurowe kurtki pilotki. Kojarzą mi się one ze sportowymi bluzami udającymi odzież codzienną. Całą resztę przyjmuję bez zastrzeżeń i choć nie wszystkie ubrania wystąpiłyby w mojej modowej bajce, mogą stać się inspiracją, która pozwoli zapełnić kilka kolejnych jej stronic.

Podsumowując, Mariusz Przybylski pokazał, że jest jednym z najważniejszych nazwisk na modowej mapie Polski. Watro dodać, że jego kolekcja swoją premierę miała już wcześniej, podczas Mercedes-Benz Fashion Week w Berlinie. Dobrze wiedzieć, że są takie osoby, które potrafią godnie reprezentować nasz kraj na arenie międzynarodowej.

Staraliśmy się zrobić dobre zdjęcia, nie wszystkie się udały. Mam nadzieję, że te, które zobaczycie poniżej dadzą wam chociaż mały wgląd w kolekcję. Postaram się też wgrać filmik z pokazu.



Sztruksowy płaszcz -  faktura materiału sprawiła, że prosty płaszcz zyskał nowe oblicze 


Świetnie skrojony garnitur, interesujące detale - podwójne klapy kieszeni



Etui na laptopy w wersji deluxe  - efekt współpracy z marka Toshiba

Pomiędzy elegancję wkradła się rockowa nuta


Asymetria 

Projektant przeźroczystości skontrastował z ciężkimi butami i metalicznymi spodniami


Buty w stylu militarnym obstawiam jako hit nadchodzącej jesieni



Do kolekcji zakradły się neonowe barwy, lawirując pomiędzy czernią i beżami

Faktura krokodylej skóry, gadzi trend to nie tylko printy

Pinokio w świecie fashion


Dzianinowe swetry

Mix materiałów, dzianina plus ... welur

Prosty sztruksowy płaszcz, to jeden z moich osobistych hitów całej kolekcji

Krata wraca w tym sezonie



Spodnie z mankietami


Plisowa ekwilibrystyka



Zwiewna spódnica maxi kontra cekiny



Z każdym ruchem modelki, spódnica przybierała nowe kształty. Pracujący materiał robił niesamowite wrażenie


Narzuta cała ze sztucznego włosia doskonale połączona ze srebrną biżuterią

Spódnica z włosów, możliwa do przeniesienia na pole mody ulicznej

Bluzka z trenem 




Drewniany total look, jasna sosna połączona z orzechem, to działa!

Wysoki stan połączony z długością maxi, tylko dla nienagannych figur

Ostatnie wyjście należało do Małgorzaty Sochy

Mariusz Przybylski wraz z modelami


Finał kolekcji





Mariusz Przybylski
Zdjęcia by Ariel

Enjoy

7 komentarzy:

unclichedtrio@gmail.com pisze...

Włochata spódnica jest rewelacyjna!

Miiku pisze...

wow, beautiful clothes! that huge clutch is a must-have object!

blackonwhite99.blogspot.com

Cassia Q pisze...

Sama nie wiem, mam mieszane uczucia. Szczerze, to spodziewałam się czegoś więcej:)

Anonimowy pisze...

jak "dostajesz" sie na pokazy? przez zaproszenia? moze zrobilabys konkurs w ktorym mozna wygrac wyjscie, np. na taki pokaz z Toba. Pozdrawiam;)

The fancy gal pisze...

Niestety zaproszenie wygrałam. Póki co nie jestem vipem, który dostaje zaproszenia ;) może kiedyś ...

Anonimowy pisze...

czy tam siedzi Andrzej Piaseczny na widowni niemalze na przeciwko chyba ciebie? :D

The fancy gal pisze...

Piasek jako on, jak najbardziej namacalny ;) prawie czułam jego oddech.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...