Jak wiecie od jakiegoś czasu czekałam na przylot moich upragnionych Lit od Jeffrey'a Campbell'a. W czwartek do moich drzwi zapukał mój ulubiony pan listonosz z ... nie, to nie była paczka ale list od Poczty Polskiej. Jak się okazało moja przesyłka wpadła w oko na odprawie celnej i w ten oto sposób do 225 dolarów za moje buty musiałam doliczyć 153 złote.
Oczywiście płacenie podatku przyszło mi z ciężkim sercem, lecz nie miałam wyjścia poza tym byłam szczęśliwa, że wreszcie będę mogła przytulić moje nowe butki.
Nic nie zapowiadało tragedii, która wydarzyła się w momencie otworzenia paczki. Zamiast czarnych przyszły brązowe Lity!!!!!!!!!!! W pierwszej chwili zrobiło mi się słabo, zamknęłam wieczko pudełka, zamknęłam oczy i policzyłam do 10 (stara metoda przezwyciężająca stres). Liczyłam na to, że kiedy znów otworzę shoebox, poprzedni widok okaże się fatamorganą i moim oczom ukaże się para nowych czarnych i cholernie wysokich botków. Niestety to chyba tak nie działa, nadal były brązowe.
Nie muszę chyba opisywać swojego zdumienia, skonfundowania i załamania.
Pierwsza myśl, jaka przeszła mi przez głowę to "o xxxxx(niecenzuralne słowa) utopiłam tyle kasy a oni przysłali mi nie ten kolor". Kolejne myśli dotyczyły tego, że pewnie będę musiała wyłożyć kolejne pieniądze na przesyłkę zwrotną itp. itd.
Na szczęście po miłej rozmowie z Jonasem z shopakira.com okazało się, że moje obawy były bezpodstawne.
O reszcie napiszę po (mam nadzieję udanej transakcji zwrotu).